marca 10 2008
Gródka dobrej ziemi
Skradzione marzenia, rozbite w pył
te, co początkiem szczęścia być miały.
Układają się teraz cierniami na drodze,
by spełnić się, lecz w sposób niedoskonały.
Z butami chcą wejść w ludzkie życie,
na przekór misję swoją wypełnić,
tak, by już nikt ich nie mógł wymazać
z pamięci i z serca wypędzić.
Na nowo zasiać chcą ziarna ciekawość,
obficie podlewać wodą nadziei, zapału,
a gdy już ziarno osiągnie dojrzałość,
pogromią marzenia burzą, wyrzutów nawału.
A wtedy na polu uczuć zbolałym,
o które tak skrzętnie wciąż zabiegałeś,
na boso w rękach trzymając sandały,
wyjdzie nienawiść krzycząc; „Masz to, co chciałeś!”
Lecz zaraz po nim wybiegnie pragnienie
w ręku namiastkę sierpa trzymając
i na kolanach w dłoni i z drżeniem,
plon będzie ratować się poświęcając.
I razem z trwogą i nieufnością,
mimo sprzeciwu wiary oraz nadziei,
a wciąż bijącą w tobie miłością,
zorają pole tych dawnych dziei.
Posadzą na nim swą przyszłość niepewną,
o którą znowu się będą trwożyły.
To w dzień słoneczny i w noc ulewną,
gdyż drugiej klęski by nie przeżyły.
Wiersz napisał: nerudu
Brak Komentarzy
Inne posty:
- 30/06/2008 - Dzieci nadzieii
- 01/06/2008 - Mamy młode serce..
- 05/06/2008 - Nadzieja (jonnathan Carrol)






